http://rockz.pl/madban2.jpg

http://rockz.pl/rockzonline.jpg

Logowanie



ROCKZ KLUB - Koncerty:

29.07 Magister Ninja i Sekaku
06.08 Madseed
14.08 Gods Own Prototype
20.08 Food Not Bombs
21.09 The Grand Astoria
02.10 Thrill
07.10 Preying Hands
(DIY3m)
09.10 Dzieci z Beczek
23.10 Merry Pop Ins

21.11 Kabanos

Klub otwarty codziennie!
PT - SO 18.00 - ??

Cyklicznie w ROCKZie

Odwiedz nas też na:

http://rockz.pl/blip.jpg
http://rockz.pl/myspace.jpg
http://rockz.pl/naszaklasa.jpg
http://rockz.pl/facebook.jpg
http://rockz.pl/last.jpg

Newsletter ROCKZ KLUBu

Wydarzenia w ROCKZ KLUBie


Wiadomość HTML?

Statystyki online

Naszą witrynę przegląda teraz 7 gości 
Witamy MADSEED na trójmiejskiej scenie rockowej
Ocena użytkowników: / 21
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Domi & Dorota   
Poniedziałek, 22 Luty 2010 13:53
http://rockz.pl/images/morfeoshow/madseed__dar-5338/big/IMG_3100.JPGCzwartkowy koncert w Uchu rozgrzał ludzi w środku tego zimowego tygodnia. Lost Dogs w towarzystwie kapel Stone Crow i Darvin, zagrali swój pożegnalny koncert.



Jak to z interpretacją ludzką bywa,z informacji o zakończeniu działalności składu Lost Dogs pod tym szyldem, w krótkim czasie powstał lekki szum o ich rozpadzie. Otóż wszyscy długoletni fani załamani takowymi komunikatami mogą odetchnąć – o rozpadzie nie ma póki co mowy, a wręcz przeciwnie: pod nową nazwą chłopaki mają pewnie w planach skopanie jeszcze większej ilości tyłków na następnych koncertach;)

Wieczór rozpoczął koncert zespołu Stone Crow, który tego dnia zadebiutował na naszej gdyńskiej scenie muzycznej. Aby szybko rozgrzać publiczność od razu wyciągnęli ciężkie działo w postaci słynnego „Noża” Illusion. Skutecznie przyciągnęli ludzi pod scenę i takie wsparcie mieli tam już do końca. Pierwszy raz zawsze trochę boli, można więc było wyczuć, że panowie mają lekką tremę. Dzielnie jednak sobie z nią poradzili. Dobry kontakt z publicznością i naturalne zachowanie sceniczne wokalisty przyciągnęło uwagę słuchaczy. Dość ciężki i brudny wokal Tytooza wydawał się chwilami jakby odbiegający trochę od całości, a muzyka zespołu jest jeszcze nie w pełni ukształtowana, ale na wszystko przyjdzie czas, w koncu to dopiero początek... Na scenie chłopaki czują się jak ryby w wodzie. Jak na debiutantów grali pewnie i zdecydowanie, wprowadzili dobra atmosferę na początku tego wieczoru. Nie zabrakło też wokalnego duetu - w przedostatnim chyba kawałku- 'Alcohaulin' Ass' (cover Hellyeah) Tytooza wsparł wokalnie Krzychu z (jeszcze wówczas) Lost Dogs. Stone Crow pokazali, że drzemie w nich spory potencjał, ale to czy panowie będą potrafili go wykorzystać zależy już tylko od nich samych. Nam pozostaje jedynie trzymać za nich kciuki i życzyć powodzenia!

Po chwili przerwy na scenie pojawił się Darvin.

Chociaż pojawienie się tej kapeli na scenie Ucha w tym dniu było z początku nieplanowane, okazało się dobrym wyborem. Charyzma i świetny wokal Mileny i tym razem przyciągał wzrok i słuch;) Usłyszeć można było kawal naprawdę dobrej muzyki, która złagodziła nieco oblicze tamtych czwartkowych koncertów. Niestety momentami sprawiali wrażenie jakby znużonych, na co być może wpływ miał fakt, że sporo osób postanowiło odwiedzić w tym czasie bar. Ale to ich strata - publiczność pod scena doceniła ten występ mogąc jednocześnie uspokoić się przy rockowych balladach. Dobrze, że w tym męskim gronie pojawiła się też tak uzdolniona kobieta jak Milena.

Jako trzeci wystąpili Lost Dogs, którzy czuja się na scenie już tak dobrze jak piwo w pokalu ;)

Razem ze zmiana nazwy, widać już powolna zmianę stylu – na scenę weszli w szykownych strojach, które wreszcie wydały się być zgodne z ich osobowościami.

Ludzie nie oszczędzali gardeł i głośno przywitali (żegnając jednoczenie) LD na scenie. Momentalnie przy barierkach zrobiło się ciasno. Panowie pokazali klasę, zagrali znane już dość dobrze wielu osobom swoje własne kawałki, dorzucając tez parę cover'ow takich jak np. Porch, We die young, Lukin czy zostawione na samo zakończenie, nabierające już w sumie charakteru hymnu- „Rockin' in the free world”.

Nie zabrakło też ogłoszenia zmiany nazwy- można było na własne oczy zobaczyć przepoczwarzenie się Lost Dogs w MadSeed (lepiej to zapamiętajcie, bo nie będę powtarzać;)

Tłum pod sceną godny pozazdroszczenia i największa tego wieczoru zabawa publiczności.

Oj, będą mieli co wspominać. Pozostaje tylko życzyć im powodzenia na Nowej Drodze Życia!

 

 

 
Komentarze (4)
4 Niedziela, 28 Luty 2010 11:47
emer
I warto było przejechać 350km śmierdzącym pkp żeby ich wszystkich zobaczyć/usłyszeć :D
3 Czwartek, 25 Luty 2010 13:32
Channa
Domi, ty dziadzie, uprzedziłaś mnie :P ale może to i lepiej? Zdjęcia są świetne, szczególnie to właśnie Mileny które jest użyte jako miniaturka. No i Mariusza, wiadomo :D [nie bij siostra!]
2 Środa, 24 Luty 2010 21:35
Domi
Nie chcielismy bardziej dobijac nieobecnych...;)
1 Wtorek, 23 Luty 2010 14:35
Neko
Szkoda tylko, że w artykule nie wspomniano o tej magicznej scenie jaka działa się przy "Rockin' in the free world".Właśnie dla tych małych smaczków pomiędzy kawałkami  i "widowiska" pod koniec warto było tam być ;]